Przystanek Szewska

Ale czas chyżo bieży* – po szkole już tylko mgliste wspomnienia, studia też za nami, a szkoda, bo jak studia, to i duszpasterstwo akademickie, czyż nie?

Ale, ale, na duszpasterstwie akademickim świat się nie kończy, nie traćmy nadziei. Nadzieja matką… wynalazców. Więc nie dajmy się zjeść tak zwanej szarej rzeczywistości – choćby się pchała drzwiami i oknami, choćby nas pędziła uparcie tylko po trasie praca-dom i z powrotem. O, nie.

Jeśli już gdzieś pędzić, to tylko w jedną stronę. I nie na łeb, na szyję, ale w Górę. A jak się człowiek wybiera w drogę, to warto najpierw znaleźć właściwy przystanek.

Przystanki są różne – tramwajowe, autobusowe, trolejbusowe… Na każdym ludzie na coś czekają, wypatrują, nasłuchują turkotu kół czy pomruków silnika, niektórzy trochę się może niecierpliwią, bo mają cel, do którego im pilno. I ten cel nadaje sens oczekiwaniu.

Na Przystanku Szewska jednoczy nas właśnie wspólny cel. Przystajemy tu razem, żeby ten czas oczekiwania przeżyć jak najpełniej, żeby podprowadzić się nawzajem w dobrym kierunku, żeby radosnym, uważnym sercem otwierać się na prawdziwe spotkanie z Bogiem i z sobą nawzajem.

Nie wszyscy mamy za sobą doświadczenie duszpasterstwa akademickiego, choć to ono było punktem wyjścia do powstania naszej wspólnoty. Tworzymy ją wspólnie – ludzie po studiach, pracujący w bardzo różnych miejscach, wywodzący się z rozmaitych środowisk.

Spotykamy się co środę – zaczynamy mszą świętą o 19, a po niej (około 20) mamy spotkanie formacyjne w jednej z trzech powtarzających się cyklicznie odsłon – adoracja, spotkania biblijne lub tak zwane małe grupki. Później zwykle zasiadamy gromadnie w kuchni, gdzie przy herbacie i ciachu snują się nocne rodaków rozmowy… No, nie za długie naturalnie, żeby rano wstać do pracy.

Jeździmy na rekolekcje – weekendowe lub wakacyjne do Piwnicznej, od czasu do czasu organizujemy sobie bliższe i dalsze wypady integracyjne, rozwijamy swoje pasje, śpiewamy. Duszpasterzuje nam ks. Mirosław Maliński.

Jeśli chcesz przystanąć z nami – bardzo serdecznie zapraszamy!

*według takiego jednego Don Diego ze starego francuskiego dramatu