Początek był trudny, jak to bywa z początkami.
Przyjechałam z nieuporządkowanymi myślami, uciekając przed ciszą. Zniechęcona, skupiona na sobie i jednocześnie stęskniona za Bogiem.
Brakowało mi właśnie tej ciszy i pokoju.
W trakcie rekolekcji okazało się, że mamy z Jonaszem wiele wspólnego. Odkrycie nie było zbyt miłe, ale za to uwalniające.
Zdjęło ze mnie ciężar oczekiwań i wyobrażeń na swój temat.
Bogu zależało (i wciąż zależy) na prawdziwej, słabej mnie.
Bardzo poruszył mnie fragment z jutrzni:
„Przyjdź więc, Płomieniu, i ogrzej miłością wygasłe serca.” Bo takie było moje serce przed Piwniczną.

~M.C.

© 2014-2019 CODA Maciejówka
Śledź nas: