Nikt nie jest winny z tego powodu, że ojciec kogoś opuścił – ból i cierpienie trzeba przyjąć jako rzeczywistość i zaakceptować, a z wrogiem dogadać się samemu.

Ponad miesiąc temu rozpoczął się nowy cykl Wymiarów Wiary i jak już kiedyś wcześniej pisałam miałam do niego mieszane uczucia – oczywiście z punktu widzenia kobiety. Jak jest teraz? W ubiegłym tygodniu byłam już na czwartej konferencji i właściwie to nic się nie zmieniło. Mam momenty, w których siedzę, słucham i myślę: Co ja tutaj robię? Przecież to wszystko jest skierowane typowo do mężczyzn, nic tu po mnie, ale po chwili, pada coś takiego, co jednak daje mi do nieźle do myślenia, ale powiedzmy, że zrzucę to na trochę stereotypowe kobiece niezdecydowanie.

Malina kontynuując opowiadał o Izaaku – archetypie mężczyzny porzuconego przez ojca. Taki mężczyzna bardzo często w życiu szuka silnych mężczyzn, którzy mają wyprowadzić go z jego lęków, wynikających z porzucenia przez własnego ojca. Ponadto chce żyć stabilnie, bezpiecznie, nie chce wchodzić w żadne konflikty, szuka czegoś do czego zawsze będzie mógł uciec. Mnie chyba najbardziej zaciekawiło i utkwiło w pamięci to, że mężczyzna porzucony przez ojca, który nie dogadał się sam ze sobą nie potrafi stworzyć dobrego związku z kobietą, ponieważ będzie w niej szukał matki i poczucia bezpieczeństwa, a nie partnerki.

Wydaje mi się, że naszą rolą jako kobiety jest też pomóc mężczyźnie w uporaniu się z samym sobą, bo nie jesteśmy matkami, ale dziewczynami czy żonami i to my mamy się czuć bezpiecznie przy mężczyźnie, a nie na odwrót. Kiedy myślę o swojej rodzinie, to zawsze tato był tym, z którego zdaniem się najbardziej liczyłam. Jak się do mnie odzywał to sprawa była poważna. Mimo tego, że jestem dziewczyną to w pewien sposób tato mnie wyprowadzał  w świat, uczył samodzielności, rzucał na przysłowiową głęboką wodę. Kiedyś się na niego obrażałam i złościłam, a dzisiaj mu dziękuję.

Wracając do Izaaka i archetypu jaki prezentuje, Malina podkreślił, że nikt nie jest winny z tego powodu, że ojciec kogoś opuścił. Ból i cierpienie trzeba przyjąć jako rzeczywistość i zaakceptować, a z wrogiem dogadać się samemu.

Jestem ciekawa co będzie dalej, do zobaczenia we wtorek.

asz

© 2014-2018 CODA Maciejówka
Śledź nas: