Wtorek.

 

Zmieniamy rzekę. Po niecałej godzinie wpływamy razem z wodami Narewki do Narwi. Za chwilę pierwsza atrakcja turystyczna spływu.

 

Miejsce nadzwyczajne. Z daleka słychać melodię dzwonów i widać błyszczące kopuły cerkwi. Jak klejnot wśród bagien Narwi… Wita nas wyśmienicie zbudowana przystań. W sezonie służy kajakarzom, ale powstała, jako miejsce do którego wierni przychodzą z procesją w styczniu, żeby w święto Chrztu Pańskiego poświęcić wody Narwi i zanurzyć się w lodowatej rzece. W tym roku znalazło się dwudziestu chętnych.

 

Za bramą świat niemal baśniowy, w którym dominuje architektura w pełnej harmonii z przyrodą. Brąz, zieleń i wyżej złoto. Mnóstwo kwiecia. Oprowadza nas Krzysztof, który opowiada ciekawie i dowcipnie. Gra nam na dzwonach. Na koniec zwiedzania kompot i ciastka. Nie ma żadnych opłat za te przyjemności! Jest powalająca gościnność. Można kupić książki, świece i miód. Dajemy sobie godzinę na modlitwę.

 

Ojciec żyje tutaj bez prądu. Proszę go o błogosławieństwo, a on natychmiast zaprasza mnie do pustelni, pokazuje jak mieszka. Kiedy się żegnamy, nie pozwala nam odpłynąć bez obiadu. Jest około 13. W skicie pracuje koło 7 osób (również wolontariusze) nas jest dziewięcioro. Skąd mieli tyle porcji? Odpływamy oczarowani i najedzeni.

 

 

 

Relacja z wtorku (18.07.17)

© 2014-2017 CODA Maciejówka
Śledź nas: