Niedziela.

 

Tutaj nikt nie griluje. Wszyscy palą ogniska! Niepowtarzalny – prawie cygański – klimat plaży, którą z jednej strony ogranicza sosnowy las, pełen namiotów i camperów, a drugiej obmywa zalew Siemianówka, ktorego tafla zajmuje o 1000 h więcej niż Wigry. Trzeba było wysiedlić i zalać osiem wsi. Do dzisiaj ludzie płaczą wspominając to co teraz jest pod wodą.

 

Stoję na wieży widokowej. Po drugiej stronie Siemianówki widać Białoruś… dziwne uczucie. Dla mnie to terra incognita. Wracam do naszego ogniska. Księżyc wzejdzie po północy, więc liczę na że gwiazdy pokażą się tak, jak wczoraj, kiedy nocowaliśmy nad Bugiem.

 

Jutro Narewka, czyli poczatek spływu.

 

 

 

Relacja z niedzieli (16.07.17)

© 2014-2017 CODA Maciejówka
Śledź nas: